Krzysztof Książek – recital fortepianowy – fotorelacja

_DSC0088Owacje dla Książka

Gorącym aplauzem i dwukrotnym bisem zakończył się niedzielny recital Krzysztofa Książka w antonińskim pałacyku. Był to koncert z okazji 207. rocznicy urodzin Fryderyka Chopina.

Krzysztof Książek to 25-letni pianista o wielkiej muzycznej wrażliwości i solidnym warsztacie. Urodzony w Krakowie absolwent Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, a w tej chwili student Hochschule fur Musik Teather und Medien w Hanowerze, w klasie prof. Arie Vardiego. Półfinalista i laureat dwóch nagród pozaregulaminowych na XVII Międzynarodowym Konkursie im. F. Chopina w Warszawie jest także zdobywcą najwyższych trofeów  na konkursach ogólnopolskich i międzynarodowych, m.in. w Płocku, we Lwowie i Los Angeles. Koncertował w Japonii, Rosji, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Szwajcarii, Włoszech, RPA, USA, Maroku, Polsce, na Cyprze, na Słowacji, na Ukrainie i na Węgrzech.
W niedzielne popołudnie w południowowielkopolskim sanktuarium muzyki Chopinowskiej, czyli w antonińskim salonie muzycznym Antoniego Radziwiłła, grał nie tylko poloneza, preludium, balladę i mazurki Fryderyka Chopina, ale także etiudy symfoniczne Roberta Schumanna.


_DSC0083Po koncercie, który nagrodzono długotrwałymi brawami, rozmawiał z nim Robert Kuciński.

Dzisiejszy koncert, choć repertuarowo poszerzony był o dzieła Schumanna, a w bisach także o utwory Claude’a Debussy’ego,  poświęcony był przede wszystkim Fryderykowi Chopinowi. Panie Krzysztofie, czy Pan jako polski pianista chce czy też skazany jest na granie jego muzyki?
(śmiech) W Polsce wszyscy chcą słuchać Chopina. Kiedy wyjeżdżam za granicę, także staram się grać jego utwory, bo tego się ode mnie oczekuje. Jednak nie czuję się na niego skazany – to jest zawsze radość móc się z nim spotkać na scenie. Za każdym razem uzmysławiam sobie, jakim był niesamowitym kompozytorem – inteligentnym, strukturalnym, a jednocześnie romantycznym, pełnym wolności.
Co Pan, jako młody interpretator dzieł Chopina, znajduje fascynującego w jego muzyce? Co wydaje się Panu najistotniejsze?
Prostota. W tej muzyce nic nie jest przekombinowane, nic nie jest za długie… A to się zdarza innym, często wybitnym, kompozytorom. W utworach Chopina nie uświadczysz przesady.
Chopin brzmi nie tylko w różnych krajach, ale także w rozmaitych przestrzeniach. Już po raz drugi ma Pan okazję koncertować w Pałacu Książąt Radziwiłłów w Antoninie, który oferuje ekstraordynaryjne warunki występu, bowiem część publiczności usytuowana jest na wyciągnięcie ręki, a pozostała – na dwóch piętrach.
_DSC0018Zdecydowanie wolę mniejsze sale koncertowe, które ułatwiają mnie jako wykonawcy intymny kontakt ze słuchaczami. Nie chcę powiedzieć, że w dużych salach gra się źle, ale rzeczywiście  w takim muzycznym salonie, jak ten antoniński, mocniej czuję, że jesteśmy razem. Myśliwska rezydencja Radziwiłłów ma ponadto niezwykły klimat, co niebagatelnie wpływa zarówno na mnie, jak i – tak sądzę – na słuchaczy.
Jakich kompozytorów, oprócz Chopina, najchętniej włącza Pan do swego repertuaru?
Mozarta, Beeethovena, oczywiście Schumanna, którego dziś także prezentowałem. Ostatnio także Debussy’ego i Brahmsa.
Gdyby w tej chwili podszedł do Pana przedstawiciel renomowanej firmy fonograficznej, to płytę z czyją muzyką chciałby Pan najpierw zarejestrować?
Myślę, że Brahmsa i Schumanna. Pierwszego – wariacje na temat własny, drugiego – etiudy symfoniczne. To daje jakieś 50 minut dobrej muzyki.
Czekamy zatem na Pana płytę oraz na kolejny recital, w Antoninie lub w Kaliszu. Do zobaczenia.