Wernisaż wystawy fotografii Grzegorza Jerzego Kosmali „Strefy widzenia” – fotorelacja

Kościół ewangelicki w Bałdowicach, wnętrze pałacu w Torzeńcu, a przede wszystkim wiatraki – piękne, choć zniszczone, dostojne, choć ze świadomością przegrywania walki z czasem. To obiekty, które fascynują ostrzeszowskiego artystę fotografika – Grzegorza Jerzego Kosmalę. Jego 26 prac – do 25 lutego – oglądać można w „Galerii w Hallu” kaliskiego Centrum Kultury i Sztuki.

Na wystawie oglądamy fotografie wykonane na różnego typu materiałach fotograficznych, czarno-białych i barwnych, negatywowych lub pozytywowych, starych czy też nowych. Obok standardowych procesów autor stosował również metodę wywoływania crossowego przeźroczy w procesie negatywowym. Efekt ostateczny uzyskany został na drodze naświetlania różnorodnych materiałów światłoczułych w kamerze wielkoformatowej na ławie optycznej oraz klasycznych metod obróbki chemicznej.
Grzegorz Kosmala ukończył Wydział Komunikacji Multimedialnej na ASP w Poznaniu i od 2005 roku prowadzi w Ostrzeszowie studio fotograficzne „6×6” specjalizujące się w fotografii reportażowej, dokumentalnej i studyjnej. Każdą wolną chwilę, od kilkunastu lat, poświęca na wzbogacanie cyklu, który nazwał „Strefami widzenia”.


POKORA WOBEC KADRU
Z Grzegorzem Jerzym Kosmalą na wernisażu w Kaliszu rozmawiał Robert Kuciński

Ze względu na rozwój technologiczny, który umieścił aparaty fotograficzne również w telefonach, wszyscy bez przerwy „pstrykają”, bo nie można tego nazwać fotografowaniem. Proszę nam opowiedzieć, jak wygląda jednak rzetelny proces fotografowania w Pana wykonaniu – człowieka, który jest artystą fotografikiem i używa aparatu, którego zdecydowanie nie da się schować w kieszeni.
Przede wszystkim korzystam ze statywu, który zmusza fotografa do pokory wobec kadru. Uspokaja ten kadr, czyści… Sprzęt jest duży a sesja rozciąga się w czasie, ale ja generalnie nie pozwalam, aby w tym momencie cokolwiek mnie poganiało. Najpierw robię sesję dokumentalną obiektu, dopiero później – po zapoznaniu się z obiektem i przestrzenią – wykonuję zdjęcie z tą „strefą widzenia”, która odsłania fotografowany obiekt, pomaga nam go inaczej zobaczyć, poznać, zrozumieć, nawiązać z nim kontakt. Dopiero wtedy wykonuję jedno czy dwa zdjęcia. Jestem fotografem niedzielnym – robię to wtedy, kiedy mam czas. Tak bym to określił. Na co dzień prowadzę studio fotografii użytkowej, a „Strefy widzenia” to odskocznia od codziennego trybu fotografowania o charakterze masowym.

Wybiera Pan dzień wolny od pracy, a którą porę dnia?

Zdecydowanie poranek. Na ogół wyruszamy na zdjęcia około 5.00-6.00 rano i fotografujemy maksymalnie do 12.00. Mówię ‘my’, bo bardzo często robię to z kolegą, Staszkiem Kulawiakiem, mentorem całego ostrzeszowskiego środowiska fotograficznego.

Jakie obiekty „wyciągają” Pana w plener?

Przede wszystkim wiatraki, bo to jest zanikająca architektura drewniana. Ich „wołanie o pomoc” nie jest jednak dla mnie najważniejsze, bo bardziej pociąga mnie historia miejsca, historia kultury. Fotografuję wiatraki w całej Polsce i w poszczególnych regionach wyglądają one zupełnie inaczej.

Na wystawie widać także inne budowle. Czy interesują Pana jedynie te nadszarpnięte zębem czasu?

Tak, miejsca wrażliwe, miejsca drażliwe. Są to najczęściej obiekty, które powstały w XIX lub na początku XX w., zniszczone, bezużyteczne. Przyciągają oko fotografa. Obiekty odnowione już dla mnie nie mają duszy, aury, dlatego szukam na mapach i w Internecie tych zapomnianych, które najprawdopodobniej już niebawem znikną z naszej przestrzeni.

Prace, które oglądamy na wystawie w „Galerii w Hallu”, reprezentują także różne technologie fotograficzne.

Mamy tu dwa procesy wywoływania: proces C41, czyli do negatywów kolorowych i proces czarno-biały. Wszystkie zdjęcia wykonane zostały na klasycznych materiałach fotograficznych 4 na 5 cala.

Oglądamy tylko część kolekcji…

Mamy tutaj 26 zdjęć. Kiedy prezentowałem tę wystawę po raz pierwszy w Ostrzeszowie w 2016 roku, to udało mi się pokazać 35 prac. Całość liczy około 50 obiektów. Na kaliską ekspozycję wybrałem te prace, które najwięcej mówią o moim spojrzeniu i stylu. Warto dodać, że ten właśnie zestaw był podstawą mojego egzaminu umożliwiającego mi wstąpienie do Polskiego Związku Artystów Fotografików. To się wydarzyło – z pozytywnym efektem – zaledwie tydzień temu.