Galeria w Hallu. Wojciech Plewiński „Jazz Camping Kalatówki ’59”. Wystawa towarzysząca 46. MFPJ.

[Od: Cz. 21.11.] Potrwa do: Nd. 15.12.

wystawa czynna: 21.11.-15.12.2019

 JAZZ CAMPING KALATÓWKI ’59

Wojciech Plewiński

Wystawa towarzysząca 46. Międzynarodowemu Festiwalowi Pianistów Jazzowych

10 dni trwało szaleństwo naszych jazzmanów w tatrzańskim schronisku na polanie Kalatówki w Zakopanem. Pierwszy, historyczny Jazz Camping rozpoczął się pod koniec lutego 1959 roku.

Fascynująca wystawa fotografii Wojciecha Plewińskiego, zaprezentowana po raz pierwszy na tegorocznej Bielskiej Zadymce Jazzowej, a teraz na Międzynarodowym Festiwalu Pianistów Jazzowych w Kaliszu, przywołuje wspomnienia z jazzowego zlotu sprzed 60 lat! Kilkadziesiąt zdjęć – niesamowita atmosfera, twarze i sylwetki słynnych muzyków, ich pięknych dziewcząt, przyjaciół i przyległości! Kogo tam nie było? Pokolenie pionierów jazzu, a wśród nich Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz, Andrzej Trzaskowski, Krzysztof Komeda z Zosią, Andrzej Kurylewicz i Wanda Warska, trochę od nich młodszy Jan Ptaszyn Wróblewski (który już grał w Newport!), Roman Dyląg, Andrzej Dąbrowski, Wojtek Karolak i Zbyszek Namysłowski, ludzie filmu – Roman Polański i Gustaw Holoubek, wschodzące gwiazdy Basia Kwiatkowska, Teresa Tuszyńska i Maria Wachowiak, redaktor „Przekroju” Marian Eile, scenarzysta Jerzy Skarżyński, mistrz plakatu Rosław Szaybo… Brakowało tylko Leopolda Tyrmanda (dlaczego nie było Tyrmanda?).

Zgiełk jazzu od zmroku do bladego świtu, niekończące się jam sessions, gry towarzyskie w schronisku i na śniegu, zjazdy na nartach, kulig, beztroska zabawa, tańce, wygłupy i wybryki, „pyjama party” na imieninach Polańskiego…  I ta słynna, publikowana w „Przekroju”, fotografia wszystkich uczestników zlotu – muzyków i kibiców, która dla polskiego jazzu ma podobnie symboliczną wymowę, jak dla amerykańskiego jazzu kultowe zdjęcie „A Great Day in Harlem” z 1958 roku.

Wszyscy byli młodzi. Nasi muzycy mieli już za sobą dwa legendarne Festiwale Jazzowe w Sopocie (1956 i 1957), polskie tournée Kwartetu Brubecka, za którym podążali od miasta do miasta, pierwsze wyjazdy koncertowe na Zachód, pierwsze Jazz Jamboree (1958). Mieli już za sobą inicjację filmową („Dwa ludzie z szafą”). Czekał na nich „Pociąg” i czekali „Niewinni Czarodzieje”. Tu formowała się polska szkoła jazzu i polska szkoła filmowa, którą współtworzył polski jazz.

Na tle zgrzebnej i szarej rzeczywistości tamtych lat Kalatówki jawiły się jako oaza wolności, azyl i odskocznia, spontaniczna manifestacja wolności. To był upust młodzieńczej energii, nieskrępowanej ekspresji piękna i wyobraźni.

To wszystko uchwycił na swoich czarno-białych kadrach Wojciech Plewiński, rówieśnik „Dudusia”, legendarny fotografik , autor ponad pół tysiąca okładek „Przekroju” – tygodnika, który przemycał do Polski zachodnią modę, kształtował gusty i styl tęskniącej za swobodą powojennej młodzieży. Niezwykłą atmosferę pierwszego zlotu pod Tatrami oddaje film Bogusława Rybczyńskiego „Jazz Camping” .

Jazz Camping Kalatówki odbył się powtórnie, w dn. 2 – 11 lutego 1960, a potem został zawieszony na prawie 40 lat. Wskrzeszony w 1997 roku przez Martę Łukaszczyk oraz Zbyszka i Małgorzatę Namysłowskich organizowany jest od tego czasu corocznie każdej jesieni. W tym roku odbył się już po raz 23, a uwzględniając tamte pierwsze zloty, po raz 25! Zbyszek Namysłowski świętował tam swoje 80. urodziny!

Ale nic nie jest już w stanie przebić tego, co się działo na Kalatówkach w 1959 roku. O kurczę, 60 lat minęło! I kilka miesięcy.

Paweł Brodowski