Galeria w Hallu. Zbigniew Furman „Męskie rozmowy”

Zapraszamy do Galerii w Holu na wystawę fotografii Zbigniewa Furmana

[Wernisaż: Śr. 30.06.] Potrwa do: Nd. 01.08.
Bilety: wstęp wolny

wystawa czynna: 30.06-1.08.2021
wernisaż 30.06.2021, godz.18.00

Zbigniew Furman urodził się dokładnie w połowie zeszłego wieku w Krakowie. Pracę fotoreportera zaczynał Życiu Warszawy na początku lat siedemdziesiątych XX w. W latach 1979 -81 pracował w tygodniku Razem. W stanie wojennym prowadził zakład fotograficzny a następnie studio fotografii reklamowej. Współpracował od pierwszego numeru z Życiem / z kropką /, z którego przeszedł do tygodnika Wprost, gdzie przez 11 lat kierował działem fotografii. Od 2008 pracował przez 7 lat w Muzeum Powstania Warszawskiego. Jego pasją jest fotografia socjologiczna oraz portretowa / głównie atelierowa/. Laureat wielu konkursów fotograficznych, autor 20 wystaw indywidualnych i współautor wielu wystaw zbiorowych. Juror w najbardziej znaczących konkursach fotograficznych. Od wielu lat członek Związku Polskich Artystów Fotografików Członek stowarzyszenia ZAiKS.

Spotkania bywają czasem krótkie. Wpadł i wypadł, jak mawiali. Nie ma wtedy tej aury, momentu. Jest sprawczość i granie na efekt. Umówiona sesja, musi być portret. Nie ma się czego złapać, a trzeba się sprężać. Portretowany ma napięty grafik. Dla niego to może jest chwila skupienia i pozbierania myśli, na inne spotkanie, gdzie indziej. Zrobią zdjęcia, pójdę dalej. A tu jest spotkanie. Trzeba popatrzeć w oczy. Spotkania bywają też rutyną, że nie umiecie policzyć ileż to razy. Można próbować rachować lata znajomości, jeśli taka liczba cokolwiek wyrazi. Takie spotkania, że wiesz, w którym kubku dostaniesz kawę. Wiesz, że porozmawiacie o ‘tym i owym’, wspomni się ‘tamto’, a może pomilczy przy jakiejś czynności. Dograne od dawna spotkania, rytualne trochę, przez lata niezauważalnie dotarły się. I wiesz dokładnie jak się światło układa, i znasz dobrze wszystkie niuanse twarzy. Takie spotkania, coraz rzadsze, gdzie się patrzy w oczy inaczej. Oczy, no właśnie. Wyrażają najwięcej, tylko trzeba trochę wprawy, żeby się nauczyć je czytać. Nie tylko fotograficznie, jak to się naświetli najlepiej, w jakiej kompozycji najpewniej, który układ najsprawniej. To taka sprawność ogólnoludzka, humanistyczna, bez dyplomu i naszywki na ramieniu mundurka. To taka chwila na spotkanie, żeby rzucić okiem i wiedzieć. Zjednać sobie oczy naprzeciwko, dać im mówić. „Męskie rozmowy” to seria portretów, które Zbigniew Furman tworzył przez lata. Do pewnego czasu na negatywie, później cyfrowe. No i w czarnobieli. Nie tyle istotna jest tu konsekwencja, co bardziej skupienie, które dzięki temu otrzymał. Na każdego portretowanego jedna rolka, nie więcej. Maksymalnie 12 klatek albo bardzo mało plików cyfrowych. Prawie zawsze są oczy, albo chociaż jedno. Albo gest, albo przedmiot. Coś charakterystycznego. Coś między fotografem a portretowanym. Bo najważniejsze, to te spotkania. Krótkie, czy długie, ze starym znajomym albo znanym ogólnie. Każde zupełnie inne. Męskie rozmowy” zostały uzupełnione serią autoportretów fotografowanych telefonem, niejako żartobliwych, lżejszych w formie rozmów autora ze sobą.

Joanna Kinowska