Fotoplastikon. Adam Chodyński – Kalisz jego wielka miłość – fotorelacja

 

Inaugurujący kolejny sezon „Fotoplastikonu” wykład Maciej Błachowicz poświęcił jednej ze swych ulubionych postaci wśród znanych kaliszan – Adamowi Chodyńskiemu. Prawnik i historyk niemal całe swoje życie poświęcił opisywaniu dziejów Kalisza. 

„To był człowiek, który całe swoje życie poświęcił Kaliszowi” – podkreślił Maciej Błachowicz już na samym początku niedzielnego spotkania, które nosiło tytuł „Adam Chodyński – Kalisz jego wielka miłość”. Najprawdopodobniej – na szczęście – bohater prelekcji nieszczęścia osobiste rekompensował sobie zaangażowaniem w tworzenie kroniki miasta, bo dzięki niemu wiemy naprawdę sporo na temat dziewiętnastowiecznego Kalisza. Kochał to miasto, ale jako dobry „dziennikarz” nie mitologizował otaczającej go rzeczywistości, lecz ze sporą dozą krytycyzmu realizował swoje „widzę i opisuję”.

Nie był chyba doceniany za życia, bo z planowanej przez niego trzynastotomowej książki na temat dziejów miasta udało mu się wydać tylko pierwszy tom. Większość jego publikacji jest zatem dostępna w prasie i rękopisach odnalezionych w archiwum we Włocławku, w którym obaj jego bracia byli profesorami Seminarium Duchownego. W Kaliszu Chodyńskiego uważano za dziwaka, ale panu Adamowi najprawdopodobniej nie tak bardzo to przeszkadzało, skoro spędził w rodzinnym mieście połowę swojego życia. W jego artykułach miedzy wierszami pojawia się pytanie, co należałoby zrobić, aby Kalisz był dużym, znaczącym miastem. Czynnikiem  miastotwórczym była przede wszystkim kolej, ale Chodyński wiedział, że car raczej nie zrobi temu miastu takiego prezentu, więc – co ciekawe – w dużej mierze skupiał się na tym, co sami mieszkańcy mogą zrobić dla rozwoju swojej miejscowości. Nie był  dawcą błyskotliwych pomysłów, lecz raczej orędownikiem powolnego, ale konsekwentnego porządkowania.

Nie wiodło mu się w życiu prywatnym. Co prawda, ożenił się z miłości i miał pięcioro dzieci, ale żona Zofia zmarła w dziwnych okolicznościach. Jedna z hipotez dotycząca śmierci małżonki Chodyńskiego mówi o rozerwaniu żyły sprężyną fotela i wykrwawieniu, a druga – o zakażeniu krwi. Pan Adam nigdy nie ożenił się po raz drugi, a jego osobiste nieszczęście spotęgowała śmierć aż czworga z jego dzieci, przy czym jeden jego z synów został zasztyletowany w Warszawie. Przy życiu pozostała jedynie córka, również Zofia.

Był nie tylko kronikarzem miasta, ale też publicystą przyglądającym się każdemu aspektowi życia. Interesowały go kwestie rozbudowy Kalisza, upiększenia parku, ale też kaligrafia i wzajemne relacje międzyludzkie. Pisał i publikował wiersze na łamach regionalnej prasy zajmował się publicystyką, był autorem nekrologów i biogramów współczesnych mu osób zasłużonych dla Kalisza.

Foto: Mieczysław Zaremba