I Kaliskie Spotkania z Podróżą i Turystyką – fotorelacja

W miniony weekend Centrum Kultury i Sztuki zainaugurowało „Kaliskie Spotkania z Podróżą i Turystyką”. Dzięki pasjonatom zwiedzania świata można było przez dwa popołudnia być wszędzie, gdzie dusza zapragnie, zarówno w urokliwych miejscach naszego regionu, jak i na Ukrainie, w Chinach czy USA. Sądząc po zainteresowaniu impreza ma szansę na kolejne edycje.

Dwa dni, sześć spotkań i… podróże be granic, choć niestety w relacjach innych osób – wyjątkowych pasjonatów przemierzania i poznawania świata. Program imprezy był na tyle zróżnicowany, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie. I miejsca ciekawe, w Polsce lub za granicą, i środek lokomocji, rower, samochód lub samolot. Na pomysł zorganizowania festiwalu podróżniczo-turystycznego wpadł Paweł Krymarys i zwrócił się o pomoc do Dariusza Grodzińskiego, dyrektora Centrum Kultury i Sztuki. „Uczestniczyłem w podobnej imprezie w zeszłym roku we Wrocławiu i stwierdziłem, że to świetna inicjatywa” – mówił Krymarys. „W pierwszej edycji chciałem zaprezentować naszych podróżników, ale w kolejnych latach, oczywiście, będziemy wykraczać poza lokalne podwórko. W tym pierwszym zestawie pojawiło się dużo moich znajomych, m.in. z Koła Astronomicznego MALAPERT czy Stowarzyszenia Fotograficznego POZA KADREM. Nie wszyscy wiedzą, że są to ludzie, dla których podróże również są wielką pasją”.

Wieści o zlocie podróżników rozeszły się szybko po całym kraju, więc na przykład na prelekcję Anny Buzek zainteresowani przyjechali aż znad morza, bo fotografka i podróżniczka już od ponad 20 lat zapędza się w najdalsze zakamarki świata. Dla fotografii i podróży porzuciła zresztą pracę w zawodzie i całkiem poświęciła się swoim największym pasjom. Spotkanie z nią było zatem nie tylko poznawaniem wyjątkowych miejsc, ale także obcowaniem z pięknymi zdjęciami.

Sala Studio wypełniła się w piątkowy wieczór po brzegi, gdy rozpoczęło się spotkanie z Krystianem Machnikiem. To podróżnik specjalizujący się w Czarnobylskiej Strefie Zamkniętej, który od kilku lat dokumentuje miejsce największej katastrofy w historii energetyki jądrowej. Spędził w Czarnobylu ponad 160 dni, nie tylko fotografując radioaktywne przestrzenie, ale także angażując się w pomoc tzw. czarnobylskim samosiołom, czyli ludziom w podeszłym wieku, którzy nigdy nie pogodzili się z przymusową ewakuacją i do dziś żyją na terenach uważanych za skażone.

„Amerykański Sen, czyli wyprawa do USA na zaćmienie słońca” – pod takim hasłem przebiegało z kolei spotkanie z Radosławem Piotrem, Damianem Kowalskim i Danielem Stasiakiem, którzy w zeszłym roku zorganizowali Malapert Solar Eclipse Expedition – wyprawę, której głównym celem była obserwacja zaćmienia Słońca widocznego w stanie Wyoming. Oprócz wspaniałego spektaklu astronomicznego przeżyli wiele innych przygód w 8 stanach USA. Byli zatem m.in. w Górach Skalistych, odwiedzili parki narodowe (w tym Grand Canyon i Yellowstone), legendarną Route 66, wielkie miasta Seattle i Denver oraz małe miasteczka połączone siecią długich i malowniczych dróg stanowych.

Podczas festiwalu nie zabrakło również opowieści o niezwykłych miejscach w Polsce oraz o pokonywaniu setek kilometrów… rowerem. Turystykę na dwóch kołach reprezentował Krzysztof Galant, który w 2012 roku zrealizował gigantyczny wyjazd nad Bałtyk i przejechał 1780 kilometrów przez 17 dni, zaliczywszy w ten sposób szlak latarni morskich. Niezwykle cennymi okazały się jego porady dotyczące sprzętu, który trzeba ze sobą zabrać, wyposażenia roweru czy szukania noclegów. Zresztą rower, siódmy w życiowej kolekcji, na którym jeździ obecnie, stał tuż przy swoim właścicielu i po spotkaniu każdy mógł go dotknąć oraz spytać o szczegóły techniczne. „Jechałem sam, ale nie czułem się samotny” – opowiadał Krzysztof. „Co chwilę mnie ktoś zatrzymywał, by na przykład obejrzeć moją rowerową przyczepkę i zapytać, jak się sprawuje podczas tak długiej podróży”. Swą opowieścią Galant udowodnił także, że warto realizować krótsze eskapady na rowerze i poznawać na przykład własny region. Jak mówi, zwiedził prawie wszystko w promieniu 35 kilometrów od Kalisza. Fotografując, przygotowując fotomontaże promuje wiele ciekawych miejscowości, a rozdając ulotki i gadżety kaliskie rozsławia imię swego rodzinnego miasta. W swej opowieści zaprezentował również porównania dwóch przemysłowych miast, które poznał wnikliwej – Łodzi i Manchesteru oraz ciekawą trasę wiodącą z Kalisza, przez województwo świętokrzyskie i Kielce, do Lublina.

Sergiusz Różański także kocha podróże, a spośród wielu destynacji dość mocno jego serce bije przy Skandynawii, którą wraz z żoną, Jolą, zwiedzili kilka razy przede wszystkim terenowym samochodem. Jedynie na Spitsbergen polecieli samolotem. Oboje uwielbiają nie tylko oglądać, ale także fotografować skandynawskie puste przestrzenie. „Można jechać wiele, wiele kilometrów i nikogo nie spotkać ani nie zobaczyć. Jesteśmy tylko we dwoje, i to także jest dla nas ważne” – powiedział Sergiusz. Krajobraz jest zupełnie inny od tego, do którego przyzwyczajone są oczy Polaków, a jednocześnie zmienny, bo przejechawszy 100 czy 200 kilometrów zostawia się za sobą cywilizację, wysokie drzewa, by obserwować jedynie skały w zupełnie dzikim terenie. Dokumentacja z ich podróży jest piękna, profesjonalna i przebogata, bo oboje zajmują się fotografią od wielu lat, więc słuchanie i oglądanie ich relacji z krainy Białych Niedźwiedzi na Spitsbergenie, przygód wśród surowych skał Nord-Kappu, znad strzelistego archipelagu Lofotów, a także z wojaży szutrowymi drogami przez pastwiska Szkocji jest czystą przyjemnością.

Finał drugiego wieczoru festiwalu należał do Jacka Magnuszewskiego, który od lat zafascynowany jest podróżami. Przemierza świat pieszo, samochodem, autobusami oraz… koleją transsyberyjską. Kocha górskie krajobrazy, ale i chińską architekturę. Z humorem opowiada o amerykańskich dziwactwach, specjalnościach kuchni francuskiej czy niebezpieczeństwach Iranu. Potrafi dostrzec uroki krajobrazów, lokalny koloryt czy urbanistyczny porządek. Zobaczyć z innej strony najbardziej znane miejsca i podążyć niewydeptaną ścieżką. A przede wszystkim – co najważniejsze – przekazać słuchaczom emocje podróżniczej przygody, zachwyty, wrażenia słuchowe, smakowe i zapachowe, a także – bardzo cenne – praktyczne porady, jak nie wydać za dużo, a dotrzeć daleko. Jacek Magnuszewski kiedyś podróżował sam i zresztą – może nie wszyscy pamiętają – opowiadał z chęcią o swych przygodach na antenie Radia Centrum. Teraz częściej organizuje wyjazdy wraz ze swoją rodziną, którą zaraził pasją poznawania świata.

Dodatkową atrakcją festiwalu było losowanie nagród, którymi były książki podróżnicze. Przygotowało je kaliskie biuro Wakacje.pl. którego stoisko promocyjne towarzyszyło I Kaliskim Spotkaniom z Podróżą i Turystyką.