IX Festiwal Kultur Europy – LITWA – koncert Tree Stones Quartet oraz seanse filmowe – fotorelacja

Kęstutis i Dmitrij pochodzą z Litwy, Kaspars z Łotwy, a Peedu z Estonii. Połączyła ich Polska. I kto powie, że muzyka nie jest ponadnarodowym językiem? Kwartet „Tree Stones” dał niezwykle udany koncert w Kaliszu w ramach Festiwalu Kultur Europy. W piątkowy wieczór w Centrum Kultury i Sztuki z zespołem rozmawiał Robert Kuciński.

Pochodzicie z krajów leżących blisko siebie, ale jazzmani różnych narodowości zwykle łączą się w interesujące międzynarodowe konfiguracje instrumentalne nieco później. Wy jesteście młodzi, więc pytam, gdzie się poznaliście? Czy to była uczelnia muzyczna? Jak powstał „Tree Stonees”?

Dmitrij Golovanov, pianista: Pierwszy koncert, i to bez jakiejkolwiek próby, daliśmy w Warszawie. Owszem, znałem kolegów, wiedziałem, jak grają, ale dostaliśmy osobno zaproszenia do Polski. Wsiedliśmy zatem w jeden samochód na Litwie i wyruszyliśmy do Warszawy, gdzie daliśmy naprawdę dobry koncert i postanowiliśmy założyć zespół – zespół muzyków z krajów bałtyckich.

Nie mogę uwierzyć. To Polska stała się inspiracją?

Kęstutis Vaiginis, saksofonista: No tak. Więcej niż połowę koncertów dajemy w Polsce, a naszym wielkim fanem jest attache litewskiej ambasady. Gramy razem ponad pięć lat.

Rozumiem, że jednocześnie gracie w innych składach?

DG: Tak, uczestniczymy w wielu projektach, zarówno litewskich, jak i międzynarodowych.

W swojej muzyce dotykacie wielu stylów, więc trudno byłoby pytać o inspiracje, a zatem powiedzcie, co jest dla was najważniejsze w tworzeniu jazzu?

DG: A to właśnie trudno powiedzieć, bo tych ważnych rzeczy jest bardzo dużo. To jakby zapytać, co jest najważniejsze w życiu. No samo życie. Powiem zatem, że muzyka jest ważna, która skupia w sobie wiele czynników istotnych razem i żadnego nie chciałbym wyróżnić.
KV: Staramy się nie nazywać, nie kategoryzować, a wiele rzeczy rodzi się instynktownie. Właściwie spontanicznie decydujemy na scenie, w którą stronę podążamy.
Peedu Kass, kontrabasista: Powiedziałbym, że dla mnie w muzycznym zespole najważniejszy jest dialog – zadawanie pytań, dawanie odpowiedzi, mierzenie się z odmienną opinią.
Kaspars Kurdeko, perkusista: Jeden z nas zmienia temat, czym zmusza pozostałych do reakcji. To dotyczy nie tylko muzyki, bo interakcja w zespole owocuje wieloma również życiowymi niespodziankami.
DG: Uważam, że wciąż się pomiędzy sobą różnimy, ale jest jedno, co nas łączy, to ulubiona estetyka, której nie nazywałbym stylem.

A zatem, co jest podstawą owocnego dialogu, efektywnej i efektownej komunikacji? Co sprawia, że cztery różne osoby tworzą jeden organizm?

PK: Ogromne znaczenie ma przyjaźń. Spędzamy więcej czasu razem w samochodzie niż na scenie czy całkowicie prywatnie. Wiemy, który i jak chrapie oraz który, jaką lubi kawę.
Tworzycie podczas koncertu wyjątkową atmosferę, a ten dzisiejszy w Kaliszu wydał mi się wyjątkowo liryczny.
DG: To twoje wrażenie, więc trudno z nim dyskutować.
KK: A ja bym się zgodził, bo głęboko w sercu jestem przede wszystkim romantyczny.

Zaprezentowaliście na koncercie lwią część materiału ze swojej jak na razie jedynej płyty „Baltic Sketches”, ale zabrzmiały też nowsze utwory. Mam zatem nadzieję, że znów się spotkamy. Może na Międzynarodowym Festiwalu Pianistów Jazzowych. Już nie na najbliższym, bo jego program jest zamknięty, ale może na kolejnych. To dla Dmitrija byłaby gratka, wszak to święto klawiszowców.

DG: Przyznam szczerze, że nie wiedziałem o tym festiwalu i odkryłem go dopiero po przyjeździe do Kalisza, natomiast czułem, że publiczność naszego koncertu nie była przypadkowa. Świetnie nam się grało.


Piątkowy koncert „Tree Stones” odbył się w ramach IX Festiwalu Kultur Regionów Europy, który tym razem skupiony był na artystach litewskich. W niedzielę w Kinie Centrum odbyły się ponadto trzy filmowe seanse: filmów krótkometrażowych młodych twórców litewskich, „Powrócić w twe ramiona” Kristijonasa Vildžiūnasa i „Lato Sangaile” Alantė Kavaïtė. Festiwal gościł w Kaliszu dzięki współpracy kaliskiego Centrum Kultury i Sztuki z poznańską fundacją „Dom Bretanii” i Litewskim Instytutem Kultury.