Koncert DAGADANA – fotorelacja

Po długiej przerwie do Kalisza zawitała jedna z najciekawszych formacji z obszaru world music – Dagadana. W ramach cyklu „Pofolkujmy sobie z…” w niedzielny wieczór w kaliskim CKiS zaprezentowała czwarty w swym dorobku album zatytułowany „Meridian 68”.

Koncert „Dagadana” przypomina szaloną podróż po bezdrożach Polski, Ukrainy czy łemkowszczyzny (a także Azji) – dynamiczną, ale nie na tyle, aby nie usłyszeć, co jest grane i śpiewane w mijanych chałupach. Z jednej strony dobiega „Rano, rano, raniusieńko”, z innej – „Siałem proso na zagonie”. Chwilę później słyszymy „Grajo gracyki”, które miesza się z „Koby nie moroz”. Przewodnicy tej muzycznej wycieczki nie tyle podśpiewują, co chwytają słowa i melodie, by wpleść je w swoją własną opowieść. Opowieść artystów czule odnoszących się do tradycji, ale zakochanych też w jazzie i rocku. Folkowe melodie w zderzeniu z zaskakującymi aranżacjami i rozbudowaną elektroniką stają się muzyczną produkcją nie znającą gatunków i granic, tworzącą narrację dla całego świata, który niezależnie od długości i szerokości geograficznej albo przeżywa zachwyt i wielką radość, albo cierpi i lamentuje. Tylko cztery osoby na scenie, a zdaje się, że gra orkiestra w swym najpełniejszym składzie, nad którą górują dwa kobiece głosy, czasami sięgające anielskich tonów, innym razem – burczące o całkiem przyziemnych sprawach.

Choć poszczególne utwory tworzyły rozmaite nastroje i malowały ciekawe obrazy, to jednak podczas niedzielnego koncertu w Centrum Kultury i Sztuki nie zabrakło również elementów zabawy i interakcji, w efekcie której cała widownia złapawszy się za ręce kołysała się w takt muzyki „Dagadana”. Widownia, warto zauważyć, łącząca kilka pokoleń słuchaczy, którzy nie chadzają mainstreamowymi ścieżkami rozrywki bądź po prostu kochają to, co ludowe, tradycyjne, nasze.

WIĘCEJ ZDJĘĆ