Natalia Przybysz & Raphael Rogiński „Shy Albatross” – fotorelacja

Wielbiciele talentu gitarzysty Raphaela Rogińskiego i głosu Natalii Przybysz skupili się w sobotni wieczór na koncercie Shy Albatross w kaliskim CKiS. Płyta „Woman Blue” dopiero trafiła do sklepów muzycznych (premiera – 15 kwietnia), więc większość usłyszała piosenki tej formacji po raz pierwszy.

Shy Albatross to nowa formacja, w której spotkały się dwie gwiazdy błyszczące nieco odmiennym blaskiem. Raphael Roginski, wykształcony jazzowo i klasycznie gitarzysta, zainteresowany muzykologią i etnologią, współtworzył trio Shofar, był także liderem kilku formacji: Cukunft, Alte Zachen i Vovoka oraz filarem wielu innych projektów muzycznych. Jego muzyczne fascynacje krążą wokół bluesa, free jazzu, swingu i szeroko pojętej muzyki etnicznej. Szerokim echem odbiły się działania Roginskiego na rzecz odnowienia kultury żydowskiej w Polsce, poprzez między innymi świeże interpretacje piosenek Mordechaja Gebirtiga oraz utworów wyszukanych przez moskiewskiego muzykologa, Mosze Bieregowskiego.
sadNatalia Przybysz po zawieszeniu działalności Sistars w zasadzie rozwija równolegle swoją indywidualną karierę (N’Talia i Natu) i siostrzane projekty (Archeo Sistars). Z pewnością jest jedną z najciekawszych polskich wokalistek, która nie walczy o popularność za wszelką cenę, skupiając się na wyrażeniu tego, co jej w duszy gra – tego, co jest stylistycznie niejednorodne, trudne do nazwania, choć w zeszłym roku jej „Prąd” otrzymał Fryderyka jako „rockowy album roku”.
Roginski i Przybysz jako „Shy Albatross” zaproponowali wielokulturową mieszankę, choć – jak sami przyznają – inspiracje pochodzą z różnych tradycji i regionów jednego kraju, Stanów Zjednoczonych. Nieograniczona muzyczna wyobraźnia gitarzysty i kompozytora spotkała się tu z wyjątkową wrażliwością i solidnym warsztatem wokalistki. Teksty, na ogół prezentujące niezwykłe portrety i losy kobiet, znajdowały za każdym razem nie tylko odmienny nastrój muzyczny, ale także inną barwę głosu. Natalia Przybysz stawała się w nich pełnym emocji narratorem mocno identyfikującym się z przeżyciami bohaterek pieśni. Oczywiście, bogactwo tej muzycznej podróży to także zasługa pozostałych muzyków formacji – świetnego wibrafonisty Miłosza Pękali i jednego z najzdolniejszych perkusistów swojego pokolenia – Huberta Zemlera.
Koncert w kaliskim Centrum Kultury i Sztuki był ujmującym widowiskiem nie tylko ze względu na wydarzenia sceniczne. To była przyjemność patrzeć, jak z każdym kolejnym dźwiękiem publiczność coraz bardziej rozsmakowywała się w muzyce „Shy Albatross”, nagradzając każdy utwór coraz gorętszymi brawami.